Post Image

Bursztyn ma niezwykłą właściwość, nigdy nie wygląda dokładnie tak samo. W zależności od światła odsłania kolejne warstwy, zmienia kolor, wydobywa ukryte struktury. Raz jest transparentny i niemal eteryczny, innym razem głęboki, nasycony i tajemniczy. Być może właśnie dlatego od lat pozostaje materiałem, który nie przestaje inspirować kolejnych pokoleń twórców.

AMBERIF jest miejscem, w którym tę nieustanną zmienność można obserwować szczególnie wyraźnie. Spotykają się tu tradycja bursztynniczego rzemiosła, współczesne projektowanie, sztuka i moda, a dobrze znany bałtycki skarb za każdym razem otrzymuje nowe formy i znaczenia. Tegoroczna edycja po raz kolejny pokazała, że bursztyn nie jest zamkniętym rozdziałem historii jubilerstwa. Przeciwnie, wciąż można odkrywać go na nowo.

Od 2018 roku fotografuję AMBERIF, za każdym razem szukając czegoś, co zatrzyma mój wzrok na dłużej. Z biegiem lat coraz mniej interesowała mnie sama dokumentacja targów, a coraz bardziej to, co dzieje się pomiędzy światłem a materią. Detal, inkluzja, faktura, sposób oprawy, cień padający na powierzchnię kamienia, właśnie w tych pozornie niewielkich elementach często kryje się charakter całej pracy.

Podczas tegorocznej edycji szczególnie przyciągnęły mnie realizacje twórców, którzy pozwalają bursztynowi wybrzmieć na własnych zasadach. Jedni eksponują jego naturalne piękno, inni zestawiają je z surowością metalu czy drewna, jeszcze inni nadają mu formę niemal architektoniczną. Są też tacy, którzy pokazują go w zupełnie nowym, bardziej zmysłowym i współczesnym kontekście.

To właśnie te spotkania materii, światła i wyobraźni stały się dla mnie najciekawszą częścią tegorocznego AMBERIF.

Zapraszam Was do artykułu, który miałam przyjemność napisać na łamach Magazynu Pomorskiego.

Zobacz na Instagramie: INSTAGRAM REEL | MAGAZYN POMORSKI

Comments are closed.